Hejka!
Zapraszam Cię na recenzję książki.
Na tę książkę cziłam się już parę ładnych lat, ale zawsze gdy chciałam ją wypożyczyć, akurat ktoś mnie uprzedził, a potem o niej zapominałam. Ale jak to się mówi: co się odwlecze, to nie uciecze i w końcu udało mi się ją zdobyć.
Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem - Oliver Sacks
Oliver Sacks to angielski neurolog i psychiatra opisuje w swojej książce historie osób, z którymi spotkał się w swojej praktyce lekarskiej.
Musimy zacząć tracić pamięć, nawet tylko stopniowo i nieznacznie, by zdać sobie sprawę, że pamięć stanowi nasze życie. Życie bez pamięci jest niczym [...]. Pamięć jest naszym spoiwem, powodem istnienia, wrażliwością, nawet naszym działaniem. Bez niej jesteśmy niczym [...].
~ Luis Buñuel
Okładka książki Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem jest biała. Znajduje się na niej kawałek kobiecej sylwetki oraz wspomniany kapelusz. Tytuł nawiązuje do jednej z przytoczonych przez autora historii. Muszę przyznać, że jest bardzo chwytliwy, a jednocześnie bardzo prawdziwy.
Książka liczy 309 stron. Została podzielona 24 rozdziały, które zostały zebrane w cztery części: straty, nadmiary, uniesienia i powroty oraz świat prostych zmysłów. Oprócz tego mamy jeszcze przedmowę do wydania polskiego i słowo wstępne, przez które przebrnęłam, ale jak dla mnie były nudne.
Choroba nigdy nie jest zwykłą stratą albo nadmiarem. Organizm lub osoba nią dotknięta zawsze stara się wyrównać uszczerbek, zastąpić brakujące funkcje czymś innym, po prostu zachować swoją tożsamość, a sposoby temu służące mogą być bardzo niezwykłe.
Za to historie poszczególnych pacjentów z różnorodnymi problemami neurologicznymi są bardzo interesujące i niezwykłe, a czasami wręcz zadziwiające. Oczywiście z punktu widzenia medycyny i czytelnika, bo samym pacjentom przysporzyły nierzadko wiele bólu i cierpienia. Choć zdarzały się i takie, które okazały się dla nich niejako błogosławieństwem. Poznajemy tu, m.in. zagubionego marynarza, bezcielesną kobietę, czy chodzącą encyklopedię. Sacks podjął się też analizy wizji Hildegardy.
Ciężko wybrać najciekawszy przypadek, bo każdy miał coś w sobie. Niektórych bohaterów kojarzyłam (tytułowego mężczyznę, czy bliźniaków, którzy potrafili podać dokładną liczbę rozsypanych zapałek), gdyż wspominali o nich wykładowcy na studiach, którzy bardzo polecali nam tę książkę.
Nudziło mnie jedynie, gdy autor za bardzo zapuszczał się w stricte biologiczno-medyczne opisy. Wtedy mój mózg się wyłączał. Na szczęście nie było tego dużo.
Jeśli człowiek traci nogę lub oko, wie, że stracił nogę lub oko; ale jeśli stracił siebie, nie może tego wiedzieć, ponieważ nie ma kto wiedzieć.
Bardzo podobała mi się natomiast przemyślenia Olivera Sacksa dotyczące tego, jak choroba wpływała na osobę ją doświadczającą, co dla niej oznaczała, co dała, a co zabrała. Próby zrozumienia perspektywy pacjenta i tego, z czym się mierzy.
Natomiast trzeba podkreślić, że czym innym jest spotkanie pacjenta kilka razy na wizycie, a czym innym opiekowanie się osobą chorą. Punkt widzenia jest diametralnie inny.
Zdecydowanie warto sięgnąć po książkę Olivera Sacksa Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem. Poznanie ciekawych historii i poszerzenie horyzontów gwarantowane.
***
Słyszałaś o tej książce?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz