Hejka!
Zapraszam Cię na recenzję Cienia Genevieve.
To moje kolejne spotkanie z twórczością mojej imienniczki, Moniki Rutki. Do tej pory przeczytałam trylogię The Chain, Ignitera oraz The Wave.
Cień Genevieve. W płaszczu kłamstw to pierwszy tom serii Pozorów, w której skład wchodzą:
🪶 Cień Genevieve. W płaszczu kłamstw
🪶 Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia
🪶 Dług Josephine. W kajdanach lojalności
🪶 Tom 4
Cień Genevieve. W płaszczu kłamstw - Monika Rutka
Bo wśród ludzi rzadko kiedy bywamy sobą, o ile w ogóle wiemy, kim jesteśmy.
Damien Dankworth jest utytułowanym sportowcem, którego życie i kariera legnie w gruzach po samobójstwie narzeczonej. Chcąc przeczekać zawieszenie, udaje się do rodzinnego Edynburga. Wraca do trenera, który jako pierwszy w niego uwierzył. Kupuje siłownię Tylera, która znajduje się na granicy bankructwa.
Grace Carrington to zdystansowana do świata i ludzi bratanica właściciela siłowni. Nie może wybaczyć Damienowi, że przed laty porzucił jej wuja, gdy tylko osiągnął sukces. Wie jednak, że mimo swoich uprzedzeń, musi zacząć współpracować z Dankworthem dla dobra siłowni. Gdyby tego było mało, wraz z jego pojawieniem się, wokół Grace zaczynają dziać się niepokojące rzeczy...
Każdy z nas dźwiga jakiś plecak doświadczeń. Ostatecznie to one nas kształtują. Moim zdaniem nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Czasem nawet najmniejsza rzecz, która na początku wydaje się bez znaczenia, może zmienić naszą codzienność o sto osiemdziesiąt stopni.
Okładka książki Cień Genevieve. W płaszczu kłamstw została utrzymana w kolorze czarnym. Widnieje na niej białe piórko (wraz z odbiciem) poplamione krwią. Imię i nazwisko autorki oraz imię głównej bohaterki zostało napisane czcionką w odcieniu metalicznego srebra. Wygląda to bardzo efektownie.
-Nie poniżaj się tylko po to, aby ktoś Cię zaakceptował. To gra niewarta świeczki.
Książka liczy 400 stron i została podzielona na 25 rozdziałów plus prolog i epilog. Mimo sporej liczby stron czyta się ją szybko, a to wszystko dzięki wciągającej na maxa fabule.
(...) Motywowani strachem, potrafimy dopuścić się rzeczy, o jakich nigdy wcześniej byśmy nie pomyśleli. A to dlatego, by nie odebrano nam czegoś, na czym nam zależy. Nie ma nic groźniejszego od człowieka, który kocha.
Mamy tu szeroki wachlarz trudnych tematów, jak przemoc seksualna, pozbawianie życia, działalność niezgodna z prawem, problemy rodzinne, czy agresja. Autorka nie boi się poruszać takich wątków, co wiem po lekturze jej innych książek. Ukazuje zagubionych, skomplikowanych, niejednoznacznych bohaterów.
To fascynujące i przerażające, jak bardzo potrafimy ukryć się przed światem. Wkładamy zbroję i nie pozwalamy, by ktokolwiek dostrzegł kryjące się pod nią blizny, bo przecież i tak nikogo nie obchodzi, przez co przechodzisz. Zostajesz sama. Ty i Twoje demony.
Cień Genevieve został napisany w formie pamiętnika, z perspektywy Grace Carrington. Jej nazwisko od razu skojarzyło mi się z serialem Dynastia. Co ciekawe, pojawia się tu również punkt widzenia Rose, sklepikarki oraz Damiena Dankwortha. Jednak są one marginalne.
To, czego pragniemy, nie zawsze jest nam przeznaczone.
Podobało mi się, że przeszłość Grace i Damiena odkrywamy tu kawałek po kawałku, co rozbudza ciekawość. Wciągnęły mnie ich historie, a także wątki dziejące się w teraźniejszości. W książce pojawiło się wiele życiowych cytatów. Ekstra był też smaczek w postaci nawiązania do trylogii The Chain.
Czasem najprostsze słowa wystarczą, żeby ogarnąć chaos w czyjejś głowie.
Monika Rutka zafundowała w swojej książce taki obrót spraw, że głowa mała. Miałam niezłego mindfucka. Ta książka jest mocna, naprawdę mocna!
Bóg stawia ludzi na naszej ścieżce nie bez powodu. Czasem są lekcją, innym razem szansą na naprawienie błędów, na zadośćuczynienie...
Wyczułam postęp pisarski autorki, zarówno pod względem językowym, jak i tworzenia wciągającej fabuły, w stosunku do trylogii The Chain. Tam było grubo, ale to, co tu się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie.
Moja babcia uważała, że słowa są nic niewarte, jeśli zadeklarowanych uczuć nie zobaczymy w oczach. Uważała, że są one zwierciadłami naszych serc.
Cień Genevieve, mimo ciężkiej tematyki, czytało mi się bardzo dobrze. Miłym zaskoczeniem było też to, że Damien studiował psychologię. Po skończeniu pierwszego tomu, od razu zabrałam się za czytanie drugiego. Gorąco polecam, tę książkę Moniki Rutki zdecydowanie warto przeczytać!
***
Kojarzysz serię Pozorów?
Czytałaś jakąś książkę Moniki Rutki?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz