Hejka!
Nie masz pomysłu, co obejrzeć? Zerknij i daj się zainspirować!
W dzisiejszej Strefie Kinomaniaczki same świeżynki - tegoroczne i zeszłoroczne produkcje, każda utrzymana w innym klimacie. Zaczynajmy!
Kleks i wynalazek Filipa Golarza (2024)
Ada Niezgódka powraca do Akademii, aby odkryć tajemnicę pochodzenia swojego przyjaciela - Alberta.
Zachęcona pierwszą częścią Akademii Pana Kleksa, która bardzo mi się spodobała, wybrałam się na jej kontynuację. Specjalnie nie oglądałam zwiastunów, żeby niczego sobie nie spojlerować i się później nie rozczarować. Oczekiwania wobec Kleksa i wynalazku Filipa Golarza miałam wysokie. Film został bardzo ładnie zrealizowany - zachwycające kadry. Muzyka, mimo iż ładna, nie zapadła mi w pamięci (oprócz piosenki Sanah i Sobla, promującej film).
Natomiast sama fabuła nie była już tak interesująca. O ile wątek Ady, która chciała pomóc przyjacielowi stać się człowiekiem ,był dla mnie zrozumiały (ona odwaliła całą robotę), to kompletnie nie widziałam sensu w podróży Kleksa do Filipa Golarza. Czego on niby od niego chciał? I tak mu nie dało to żadnych odpowiedzi, a tylko przysporzyło kłopotów. Było to chyba jedynie po to, żeby film był dłuższy i można było jakoś pociągnąć akcję dalej.
Ciekawym momentem było, gdy Ada weszła (dosłownie!) Albertowi do głowy, by włączyć emocje. Nieco dziwne, ale też interesujące.
W filmie został też poruszony bardzo ważny i przerażający wątek uzależnienia od technologii i tego, jak łatwo przejmuje ona kontrolę nad ludźmi i światem. Natomiast książki i wyobraźnia idą w odstawkę. Coś strasznego! Natomiast myślę, że było to bardzo potrzebne i fajnie, że wybrzmiało. Oczywiście technologia jest niezwykle pomocna, natomiast trzeba korzystać z niej z głową.
Podsumowując, film był całkiem ok, natomiast mnie nie zachwycił. Nie zachęcam do obejrzenia, ale też nie odradzam. Mam nadzieję, że trzecia część, pt. Dziedzictwo Kleksa będzie pięknym zwieńczeniem trylogii i przewyższy poziomem Kleksa i wynalazek Filipa Golarza. Nie wiadomo jeszcze, kiedy odbędzie się jej premiera.
Nie otwieraj/ Cellar Door (2024)
Małżeństwo, które po trudnych doświadczeniach chce zacząć nowe życie, otrzymuje niezwykle interesującą propozycję. Mogą zamieszkać w luksusowej posiadłości, ale pod jednym warunkiem. Nie wolno im otworzyć drzwi do piwnicy. Czy dadzą radę pohamować swą ciekawość?
Kłamstwa, tajemnice, zdrada, zabójstwo, brak zaufania, wymarzone życie...
Kurcze, co to był za film! Kto normalny przystaje na umowę, że dostanie dom w zamian za to, że nie otworzy drzwi do piwnicy? Co takiego musi się tam kryć?
Nie otwieraj... gdy ktoś nam czegoś zabrania, budzi się w nas opór, reaktancja. Tym bardziej będziemy chcieli to zrobić, jak w eksperymencie, w którym polecono badanym, by nie myśleli o białym niedźwiedziu. Zgadnij, czy im się udało...
Początkowo myślałam, że mężczyzna twardo stąpa po ziemi, a kobieta jest naiwna. Napięcie rosło i nagle nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji, który wszystko zmienił.
Przykre, że ludzie, zamiast porozmawiać, dopuszczają się zdrad, kłamstw, zamiatają pod dywan niewygodne tematy, byleby tylko wieść "wymarzone życie". Czyż cena nie jest za wysoka? Większości nieprzyjemnych rzeczy można by uniknąć lub je załagodzić, gdyby ludzie otwarcie ze sobą rozmawiali.
To nie dom był problemem, a jego mieszkańcy, a tak naprawdę to, co trzymali zamknięte głęboko w swoich wnętrzach, jak w piwnicy.
Fajnie było zobaczyć na ekranie Laurence'a Fishburne'a znanego z serialu CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, czy Matrixa.
Zakończenie było metaforyczne. Pozostawiło pole dla wyobraźni. Gorąco polecam!
Piep*zyć Mickiewicza 2 (2025)
Do ekipy z III B dołącza nowy kolega - Kordian, który jest uzdolniony matematycznie, ale nie bardzo radzi sobie z relacjami międzyludzkimi. Chłopaki biorą więc pod swoje skrzydła i postanawiają nauczyć, jak podrywać dziewczyny.
Po obejrzeniu zwistunu obawiałam się, że film nie będzie tak ciekawy jak pierwsza część. Jak dobrze, że moje przypuszczenia się nie sprawdziły! Film zainteresował mnie od samego początku - zachwyciły mnie przepiękne krajobrazy, którymi również, jak klamrą, spięto cały film na koniec. Była tu ogromna dawka humoru - dawno się tak nie uśmiałam na filmie.
Film poruszył ważne tematy - autyzm, jest o nim coraz głośniej i dobrze, bo trzeba uświadamiać ludzi; choć ujęto go tu klasycznie - chłopak, który interesuje się pociągami. Karol Rot genialnie odegrał swoją rolę.
Oprócz tego zwrócono uwagę na szacunek, akceptację, zacofanie, to, jak ważne jest, żeby rozmawiać, czy że nie wszystko jest takie, jak na pierwszy rut oka nam się wydaje.
Nie obyło się też bez wzruszeń. Łezka zakręciła się w oku. Znów pojawiła się piosenka Marissy Wiosna, która bardzo mi się podoba.
Nie rozumiem tylko, czemu matka nazywała własnego syna Korek (nie brzmi to fajnie), zamiast mówić mu normalnie po imieniu Kordian, ale to tylko szczegół.
Piep*zyć Mickiewicza 2 był o wiele lepszy niż pierwsza część. To najlepszy film, jaki w tym roku obejrzałam! Prawdziwy hit! Zdecydowanie polecam! Tylko nie oglądaj zwiastunu, bo możesz się zrazić.
***
Co ostatnio obejrzałaś?
Kojarzysz filmy, o których wspomniałam?
Nie otwieraj brzmi ciekawie! Piep*zyć Mickiewicza - było mega popularne (jest), a mnie jakoś nie ciekawiło, ale po tylu pozytywnych opiniach muszę sprawdzić!
OdpowiedzUsuńJuż sam tytuł przyciąga. ;)
UsuńRozumiem. Też tak mam, że gdy bardzo dużo osób zachwyca się czymś, to mnie do tego nie ciągnie, a wręcz odpycha. Dlatego staram się unikać opinii innych, żeby sobie nie obrzydzić filmu. Chociaż czasem ciężko się od tego odciąć, gdy wszyscy polecają jakąś produkcję. :p