Hejka!
Zapraszam Cię do świata Lissy Monet.
1 lipca ukazał się trzeci tom serii o Lindsay, córce budzącego grozę Vincenta Moneta, a ja już go przeczytałam. Biblioteka stanęła na wysokości zadania.
Córka rodziny Monet - Weronika Anna Marczak
Lindsay Monet chciała poznać odpowiedzi i została porwana. Teraz dziewczyna musi skupić się na przetrwaniu. Kim tak naprawdę jest Elias Romero? Czy Lissy uda się uwolnić?
Okładka najnowszej książki Weroniki Anny Marczak jest przepiękna. Widnieje na niej Lindsay Monet ubrana w futerko, szalik, nauszniki i rękawiczki. Dziewczyna dmucha w śnieg znajdujący się na jej dłoniach, wokół niej padają śnieżynki. Z tyłu natomiast znajduje się drzewo z wyrytymi inicjałami. Wbite jest w nie nóż z różową wstążką. Jestem zachwycona szatą graficzną książki.
Córka rodziny Monet liczy 351 stron i została podzielona na 22 rozdziały. Warto zwrócić uwagę na schowane pod skrzydełkami rady rodziny Monet, co zrobić, żeby poprawić sobie humor.
Z najnowszą książką Weroniki Anny Marczak z uniwersum Monetów nie można się nudzić. Zaczyna się z grubej rury, bo od porwania (w momencie, w którym zakończyła się poprzednia część). Mocno się wczułam i aż kipiałam ze złości z powodu tego, jak ten stary dziad, Stanislaus, traktował Lindsay. Mam nadzieję, że w kolejnej części dosięgnie go sprawiedliwość.
Podobało mi się, że oprócz perspektywy Lissy, pojawił się również punkt widzenia Eliasa, a nawet Anji. Zagranie z alter ego bardzo ciekawe. Początkowo myślałam, że chłopak ma rozdwojenie jaźni.
Oprócz traumatycznych przeżyć znalazło się też miejsce na miłe momenty ojca z córką. Vincent okazał nieco więcej uczucia i uchylił rąbka swej ludzkiej natury. To było takie kochane, jak próbował poprawić nastrój Lissy. A jego udział w wycieczce szkolnej - to prawdziwy hit! Wniknięcie do umysłu słynnego Moneta to byłoby coś - chętnie przeczytałabym książkę napisaną z jego perspektywy.
- Jak odczucia? - zapytał tata, gotów asekurować mnie w każdej chwili, choć wiedział, że raczej nie będę tego potrzebować.
- Dużo lżejsza i mniej poręczna od tych, które mamy w domu.
Komentarz nastolatki o domowym arsenale nieco zszokował pana obsługującego stoisko, tym bardziej, że dodałam beztrosko: - Jak zabawka.
Nie zabrakło zabawnych momentów. Pojawiło się kilka przekleństw, ale nie za dużo, więc nie odebrało mi to radości z czytania. Bracia Monet nie byli nawet tak irytujący, jak zwykle. Bo też nie było ich tu jakoś dużo, oprócz Vincenta, który pokazał się z lepszej strony.
Książka bardzo mnie wciągnęła, szybko ją przeczytałam. Seria o Lindsay Monet podoba mi się o wiele bardziej niż ta dotycząca Hailie. Widać postęp pisarski Weroniki Anny Marczak. Z trzech tomów, które do tej pory wyszły, ten oceniam najlepiej (chociaż pierwszy też był bardzo dobry).
Jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Cornella, czy Romilly pomoże dotrzeć do Stanislausa i spotka go zasłużony los, jak, i czy rozwinie się uczucie Lissy, i Eliasa oraz czy dziewczyna poradzi sobie z traumą. Mam nadzieję, że czwarty tom ukaże się w miarę szybko.
Recenzje poprzednich tomów o Lissy znajdziesz w tych wpisach:
***
Słyszałaś o rodzinie Monet?
Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz